sobota, 21 grudnia 2013

I tak dalej.

Święta już tuż tuż, a ja na myśl o gotowaniu dostaję gęsiej skórki.
Mój cały czas zajmują zakupy, sprzątanie i trzymanie Jana z dala od choinki.
Te święta są dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Mam nadzieję, że podołam. :)

Czy tylko ja dostaję zawrotu głowy, gdy wchodzę do jakiegokolwiek sklepu?
Muszę kupić coś konkretnego (nigdy nie chodzę do sklepu, gdy nie wiem co dokładnie mam zamiar kupić) i pół godziny zajmuje mi dopchanie się do półki, na której dany produkt się znajduje, a kolejna godzina mija mi na staniu w kolejce. Mogę sobie tylko wyobrazić co dzieje się w głowie kelnerki, która obsługuje ten cały tłum (siedząc w jedynej otwartej kasie) zwykle wściekłych, obrażonych na cały świat ludzi.
Moje problemy z zawrotami głowy związanymi z koniecznością zakupów nie dotyczą jedynie okresu przedświątecznego, ale niewątpliwie w tym czasie są one najostrzejsze.

Życzę wszystkiego, co najlepsze każdemu, kto tutaj zajrzy. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz